pierwszy sukces Tuska? luty 26, 2008
Posted by Dawid Garus in bieżące wydarzenia, z polski.Tags: rząd, sejm, tusk, zus
1 comment so far
z onet.pl:
Pierwszym sukcesem rządu PO-PSL jest utworzenie narodowego systemu zaufania – powiedział premier Donald Tusk.
Premier wyjaśnił, że “narodowy system wzajemnego zaufania” polega na tym, że “jak strajkują celnicy, niech pamiętają o kierowcach, jak lekarze i pielęgniarki – to niech pamiętają o pacjentach, a rządowcy mają pamiętać o interesach tych, którzy chcą więcej zarabiać, o tych co zależą od celników, lekarzy czy pielęgniarek, a także o możliwościach budżetowych państwa”.
Czyli sam fakt, że celnicy strajkują jest w porządku? Byle by pamiętali o kierowcach? Swoją drogą zastanawiam się w jaki sposób celnicy mają strajkować, aby kierowcy tego nie odczuli, a rząd zwrócił na nich uwagę? Jeżeli ktoś strajkuje, to absolutnie nie jest to w porządku!
W czasie stu dni startu dalece nie wszystko udało się nam zrobić, ale nadzieje Polaków na normalne, dostatnie życie nie zmalały, a zwiększyły się – mówił premier Donald Tusk.
Premier przyznaje się, że w ciągu 100 dni zrobił tylko tyle? Mamy bardzo wolny rząd. Ale przecież zostały prawie całe 4 lata, a pan Premier jest aż tak zajęty meczykami w piłkę, czy urlopem w Alpach, że nie ma czasu na naprawę sytuacji w Polsce. Należy czekać, aż nasza chyląca się ku upadku gospodarka padnie całkowicie? Pffff… Co z tego, że ludzie dalej wyjeżdżają za granicę w poszukiwaniu lepszych warunków pracy, a ZUS zadłuża się coraz bardziej? Lud poczeka! Lecz im dłużej odwlekamy zmiany, tym jest gorzej. A jeżeli w ciągu pierwszych 100 dni nie zrobi się nic, to i przez 4 lata też.
Zastanawia mnie jednak co może być przyczyną tak wielkich postępów platformy? Dlaczego w ciągu 100 dni nie zrobili ani kroku w kierunku obiecanego cudu? Czyżby nie wiedzieli jak tego dokonać? Albo mieli za mało czasu? A co robili przez 2 lata rządów PiS? Czy to nie wystarczająco długi czas, aby przygotować jakiś plan reform, sposobu na lepszą Polskę? Jednak sam podatek liniowy, a nawet prywatyzacja szpitali (których jak przewiduje – PO nie wprowadzi) nie doprowadzą do cudu, jeżeli nie pójdzie się dalej. Ja wam powiem co robili do tej pory – pierdzieli w sejmowe stołki. I będą dalej, jeszcze przez 4 lata bez stu dni. Chociaż bardzo chciał bym się mylić.
budżet, cz. 2 – dom luty 8, 2008
Posted by Dawid Garus in pieniądze.Tags: budżet, dom, emerytura, pieniądze, podatki, wychowanie, zus
6 comments
W poprzednim wpisie rozpisałem się o budżecie państwa, ale tak na prawdę przeciętnego obywatela to nie obchodzi. Jego interesuje to, ile ma w portfelu. Teraz omówie jak taka rewolucja wpłynie na domowy budżet.
Wg. wikipedii średnie wynagrodzenia polaka w czerwcu 2007 wynosiło 2869,69 zł brutto. Przyjmijmy inny, mniej optymistyczny scenariusz – 2140 złotych brutto. Napisałem wcześniej, że około 40 mld złotych powinno wystarczyć na utrzymania państwa minimum. Aby państwo tyle miało, można by wprowadzić zryczałtowaną stawkę podatku dochodowego dla wszystkich w wysokości 140 zł. 140 zł * 12 miesięcy * 25 000 000 podatników = 42 mld. O zyskach z prywatyzacji już nawet nie wspominam.
Tak więc panu Kowalskiemu po zapłaceniu podatku zostaje 2000 zł. Nie musi płacić już nic więcej, żadnych PITów, składek itp. Za to dochodzi mu opłacenie prywatnej szkoły dla jego dwojga dzieci. Z wypowiedzi innych, które znalazłem w sieci, dowiedziałem się, że prywatna szkoła kosztuje około 300 zł/mies. Jednak po sprywatyzowaniu szkoł publicznych cena będzie o wiele mniejsza. Primo: standard szkół publicznych jest zupełnie inny (gorszy), co obniży cenę. Secundo: powstanie większa konkurencja pomiędzy nowosprywatyzowanymi szkołami i tymi już dawno prywatnymi. Wiadomo, że na większej konkurencji zyskuje konsument. Tertio: będzie można zlikwidować podatek od towarów i usług (VAT), akcyzę, dzięki temu koszt utrzymania szkoły będzie o wiele niższy. Wydaje mi się, że około 150 zł, może nawet mniej, trzeba będzie zapłacić za miesiąc nauki.
Czyli pan Kowalski ma 1700 zł, ale musi sobie odłożyć coś na emeryturę. Jeśli będzie odkładał po 500 zł miesięcznie, to po 50 latach zaoszczędzi 300 000 zł, które zgromadzone na lokacie jeszcze dodatkowo się pomnożą. Ale w tym miesiącu nie musi wpłacić 500 zł. Może nie wpłacić nic, albo 1000 zł, w zależności jak wygląda sytuacja. Zaś w przypadku, gdy umrze zanim przejdzie na emeryturę, zgromadzone pieniądze nie przepadają, tylko otrzyma je rodzina.
Ostatecznie panu Kowalskiemu zostaje 1200 zł na rachunki i życie, czyli mniej, więcej tyle samo, ile dostał by netto obecnie. Nawet teraz ludzie potrafią za to wyżyć. Jednak drastycznie tnąc podatki, za te same pieniądze będzie można kupić o wiele więcej. Ponieważ zlikwidowano podatek VAT i akcyzę, litr benzyny będzie kosztował nie 4 złote, lecz 1,50. Wszystkie towary będą tańsze, nie tylko o przykładowe 22% podatku VAT. Koszt ich wyprodukowania, transportu, przechowywania itd. będzie mniejszy, co również wpłynie na ostateczną cenę.
Wykazałem, że dla koncepcji państwa minimum, osobie zarabiającej brutto nawet 700 zł mniej, niż średni zarobek w Polsce, mającej dwoje dzieci na utrzymaniu, będzie żyło się lepiej. A przy wyższych zarobkach i/lub gdy pracują dwie osoby, będzie jeszcze lepiej!
Fakt, znajdą się ludzie poszkodowani przez taki system, jednak będą to przypadki marginalne. Nie będzie pomocy społecznej, ale nie oszukujmy się – większość bezrobotnych bierze zasiłek, bo nie chce im się iść do pracy. Osobiście, nie wierzę, aby nie pojawiła się żadna prywatna inicjatywa pomocy potrzebującym.
Jest jeszcze jedna korzyść: znaczne uproszczenie płacenia podatków, co zaowocuje mniejszą biurokracją i korupcją.
budżet, cz. 1 – państwo luty 5, 2008
Posted by Dawid Garus in pieniądze.Tags: budżet, państwo, pieniądze, zus
5 comments
Nadeszła taka pora, aby Garus przeanalizował (dość powierzchownie) budżet państwa na rok 2008. Zaczynam od rozchodów. Ma ich być dokładnie 310 433 096 złotych. Szukam na co najwięcej moich pieniedzy jest przeznaczone. Blisko 85 miliardów, ponad ¼ budżetu, idzie na… Różne rozliczenia.. Nie wiem jak to skomentować?! Przeglądam dalej: 66 mld zmarnowane na Obowiązkowe ubezpieczenia społeczne, czyli loterię, na której właściciel (państwo) bije niezłą śmietanę. Przy okazji. Czy wiesz, że za 10 lat ZUS zbankrutuje? Sprywatyzować i znieść obowiązek. Następnie mamy 27 mld dla Obsługi długu publicznego. Potem 19 mld przeznaczone na niesprawiedliwą (ale za to sprawiedliwą, tfu, społecznie) Pomoc społeczną i Pozostałe zadania w zakresie polityki społecznej, które liczyłem razem. I w końcu trafia się coś na prawdę potrzebnego – Obrona narodowa. Za nią podatnicy zapłacą 16.6 mld. Tuż za, za wynikiem 16.5 mld jest Rolnictwo i łowiectwo. Zbyt wiele o tym nie wiem, ale domyślam się, że to pewnie na zbędną biurokrację. Oświata i wychowanie wraz ze Szkolnictwem wyższym to ponad 15 mld, które obywatel by z pewnością lepiej wydał. W spokoju zostawiam Bezpieczeństwo publiczne i ochrona przeciwpożarowa – 13.2 mld. Kasa państwa przeznaczy 12.6 mld na Transport i łączność, co wydaje mi się trochę za dużo. Państwo powinno się zajmować drogami lokalnymi, a takie sprawy jak kolej czy autostrady zostawić w rękach prywatnych. Biurokraci, czyli Administracja publiczna, kładzą swoje łapska na 10 mld. Jestem pewny, że ilość urzędników można zmniejszyć conajmniej parokrotnie. Zakończe na Wymiarze sprawiedliwości. On odbierze ze skarbu państwa 9.6 mld.
Anologicznie do wypowiedzi żywej legendy UPRu – Stefana Oleszczuka¹: Gmina ma być bogata, ale bogactwem jej obywateli, a nie budżetu, uważam, że im mniej pieniędzy jest w budżecie państwa, tym więcej w portfelu obywatela. Według mnie, państwu minimum (omawiam przypadek Polski) dochody w granicach 40 miliardów powinny wystarczyć na wojsko, policję, sądy, drogi i znacznie ograniczoną administrację, która zapanuje nad tym wszystkim. Nic więcej nie oczekuję.
Wkrótce część druga, a w niej znowu o budżecie, ale tym razem domowym.
¹ – polecam wszystkim ten tekst oraz fragment książki Człowiek z Kamienia pana Oleszczuka.