co nowego wymyślili w brukseli? czerwiec 22, 2008
Posted by Dawid Garus in bieżące wydarzenia, krótkie, ze świata.Tags: biurokracja, europa, obowiązek, wolność
4 comments
W trosce o jakość występów muzyków na belgijskich ulicach, będą oni musieli zdać egzamin…
Kolejna bezsensowna ingerencja w wolny rynek (właściwie to wszystkie ingerencje w wolny rynek są bezsensowne). Jeżeli jakiś muzyk gra kiepsko, to nie dostanie kasy. Wątpię, aby robił to jako wolontariusz, więc jak nie zarobi, to zwinie interes, oszczędzając ludziom jego gry. To jednak nie jest oczywiste dla biurokratów. A może jest…? Tylko, że liczą się nowe posady w komisji, która oceni grę muzyka? A ponieważ pozwoleń może być wydanych tylko 50, więc pewnie jakiś biedny i utalentowany student, który się nie załapie do szczęśliwej pięćdziesiątki, nie zapłaci czesnego albo czynszu…
Państwo opiekuńcze opiekuje się tylko urzędnikami, a nie obywatelami!
równość listopad 1, 2007
Posted by Dawid Garus in polityka, rozmyślania.Tags: ludzie, wolność, równość, sprawiedliwość, szkoła
5 comments
To, co mnie najbardziej przeraża w rozumowaniu ludzi, to sposób, w jaki pojmują pojęcie równość. Dla mnie oczywistym jest, że jedyna równość, jaka ma prawo istnieć, to równość wobec prawa i nic więcej. Jednak lud myśli inaczej: “gdzie tu równość, kiedy ten obrzydliwy kapitalista zarabia 3′000′000 rocznie, a ja marne 30′000?”. Takiej osobie nie da się wytłumaczyć, że kapitalista doszedł do tego cieżką pracą, często ryzukując oszczędności swego życia i posiada bardzo odpowiedzialną funkcję. Jedni ludzie są bardziej inteligentniejsi, a inni mniej, więc dlaczego ci bardziej inteligentni, którzy lepiej o siebie zadbali, mają być karani równością? Równość społeczna, jest sprzeczna z ideą wolności i sprawiedliwości.
Gdybym zapytał ludzi na ulicy, czy dobrze by było, gdyby wszyscy ludzie ukończyli bezpłatne¹ studia (wtedy było by równe wykształcenie u wszystkich), to zapewnie duża część by odpowiedziała, że tak. Ludzie jednak nie myślą racjonalnie i nie wiedządzą jakie by to miało konsekwencje. Po pierwsze, papierek ukończenia studiów by był wart dokładnie zero. ZEEE-ROOO. Po drugie, skoro wszyscy by mieli wyższe wykształcenie, to kto by pracował jako woźny w szkole albo kelner w McDonald’s? Niemożliwe jest, aby ludzie byli równi. Zawsze będą “równi i równiejsi”. To, czego nam potrzeba, to nie równość, a różnorodność. W społeczeństwie muszą być zarówno bogaci i biedni, lepiej i gorzej wykształceni, pracownicy umysłowi i fizyczni. Siła robocza jest dobrem, jakie sprzedawają swoim pracodawcom pracownicy. Tak jak w ekonomii, tutaj również liczy się prawo popytu i podaży - nie powinno być więcej bankierów, czy malarzy-tapeciarzy, niż jest miejsc pracy. W wolnorynkowej gosporace popyt i podaż same, bez pomocy państwa, dążą do równowagi.
Za komuny był obowiązek pracowania. Musisz iść do pracy i nie ma innej możliwości! A jak brakuje roboty, to zostanie utworzone specjalnie dla Ciebie nowe stanowisko. Jak stwarzanie równych szans miało się do ówczesnej gospodarki? Sprawdźcie zadłużenie Polski, jakie zostawiły władze PRLu. Nawet odsetek jeszcze nie spłaciliśmy.
¹ - oczywiście mam tu na myśli studia finansowane z podatków zabranych mi pod przymusem.
wolność październik 24, 2007
Posted by Dawid Garus in rozmyślania.Tags: moralność, niewolnictwo, obowiązek, praca, prawo, samobójstwo, wolność
11 comments
Pora napisać coś o najważniejszym prawie człowieka. O prawie do wolności. Czym jest tak na prawdę wolność? Zacznę od tego, że jest to prawo, a nie obowiązek. Czyli, jeżeli ktoś chce dobrowolnie zrzec się prawa do wolności, nikt mu tego nie powinien zabronić. Bo gdy wolny człowiek odda się komuś jako niewolnik, to jego decyzja. To niekoniecznie jest złe dla tej osoby i może na tym wyjść dobrze. Przykładowo jego pan, w zamian za posłuszeństwo zapewni mu i jego rodzinie wyżywienie i dach nad głową. Za średniowiecza wolni ludzie często oddawali się pod opiekę seniorowi. Jeżeli komuś taki tryb życia odpowiada, to jego wybór. Bo jedną z dwóch najważniejszych zasad wolności jest twierdzenie, iż chcącemu nie dzieje się krzywda. Co to w praktyce oznacza? A no to, że jeżeli ktoś dobrowolnie chce zrobić coś, co jest dla niego niekorzystne, to ma takie prawo. Chcesz się okaleczyć? Proszę bardzo. Chcesz ryzykować jazdą bez zapiętych pasów? Droga wolna. Mimo ostrzeżenia nie usuwasz się z drogi, gdy jedzie czołg - masz takie prawo, prawo do popełnienia samobójstwa, bo niby z jakiej racji ktoś ma Ci zabronić pozbawienia się swojego życia?
Wkraczamy właśnie w zależności między wolnościa, a moralnością oraz jak dalego powinna sięgać wolność. Przed chwilą padło bardzo ważne stwierdzenie. Każdy powinien mieć prawo robić ze sobą co chce. Ze szczególnym naciskiem na słowo “sobą”. Bo druga najważniesza zasada wolności brzmi: nie ma przestępstwa bez ofiary. Więc dorosły człowiek powinieć mieć prawo iść do prostytutki lub dać sobie w żyłe. A dlaczego nie? Są jakieś ofiary? Czy ktoś straci z tego powodu? Nikt, może tylko ów człowiek, ale samemu się nie pozwiesz do sądu, prawda? Można by tu się jeszcze kłócić, że taka naćpana osoba może wyjść na ulice, kogoś zabić, czy prowadzić samochod, ale w takim razie należy również zabronić alkoholu, który ma gorsze skutki od większości narkotyków, a skala alkoholizmu jest 10 razy większa.
Moralność natomiast jest kwestią względną. Co kraj, to obyczaj, a poszczególni ludzie różnią się od siebie nawzajem. Tak więc dla jednego (w tym dla mnie) niemorlanym będzie zabieranie (= kradzież) ludziom zarobionych ciężką pracą pieniędzy, a następnie wpłacanie ich na wspólne konto wszystkich obywateli, skąd będą czerpać korzyści nieroby pobierający zasiłek; dla innych niemoralne jest odbieranie ludziom tego zasiłku. Prawda jest taka, że gdyby ktoś bardzo chciał, to na pewno znajdzie jakąś prace - nie ważne jaką, w końcu “żadna praca nie hańbi” ;) Trudno jest zdefiniować moralność, jednak istnieją normy niepodlegające dyskusji, takie, jak te zapisane w dekalogu. Jednak skoro człowiek jest obdarzony wolną wolą, to przecież ma prawo łamać zasady moralne, nie? Bo gdybyśmy musieli postępować tylko moralnie, to nie mieli byśmy wolnej woli, daru od Boga. Trochę o religii zaczęłem gadać… Niezależnie od tego, czy ktoś jest wierzący, czy nie, ma wolną wolną i powinien móc robić to, na co mu zezwala sumienie (byle nie naruszać cudzej własności oczywiście). Wierzący zaś uważają, że będą z tego dodatkowo rozliczani, ale po raz kolejny powtarzam - decyzja należy do człowieka. Nawet Bóg nie ma prawa mu niczego zabronić. Ma za to prawo go z tego rozliczyć.