cel nie uświęca środków listopad 12, 2009
Posted by Dawid Garus in polityka, rozmyślania.Tags: własność, wolność, prawo, moralność, sprawiedliwość, polityka
2 comments
Jaka jest jedna z największych różnic pomiędzy prawicą, a lewicą? Reguła cel uświęca środki. Im ktoś bardziej na lewo, tym chętniej stosuje się do niej. Wszyscy politycy *ideowi*, prawicowi i lewicowi, mają cel, aby obywatelom żyło się lepiej. Różnią się głównie środki. Dlatego takiemu socjaliście bez problemu przychodzi ograniczanie cudzej wolności.
Są zasady takie jak wolność, własność, sprawiedliwość itp., które są święte. Nawet jeśli głodują tysiące, to nie można pod przymusem zabrać temu co ma więcej i im dać! Nawet jeśli ktoś był chamem i donosicielem, to nie można zabierać mu emerytury, na którą odkładał pieniądze (przez ZUS) przez całe życie. Nawet z powodu jakiejś masakry nie można zabronić ludziom prawa do posiadania broni.
Tym się różnimy. Dla prawicy najważniejsze są zasady, których nie można łamać dla innych zasad.
Jeśli pomyślałeś/aś sobie czy prawo do życia nie jest ważniejsze od np. własności? to muszę Cię wyprowadzić z błędu. Taki konflikt w ogóle nie zachodzi! Gdy ktoś głoduje, to jeśli państwo mu nie pomoże, to nie ogranicza jego prawa do życia. Ograniczaniem jego prawa było by, jeśli to PRZEZ państwo ten ktoś głoduje, czyli np. wysokie podatki. Głupie jest podejście, że komuś się coś należy za sam fakt, że żyje. Pomoc głodującemu (głodnych nakarmić, spragnionych napoić) jest w mojej opinii moralnym obowiązkiem każdego człowieka, ale musi to być robione indywidualnie i dobrowolnie, zgodnie z sumieniem każdego, a nie przez kradzież i pośrednictwo państwa. Choćby nie wiem jak szczytny był cel, zasady i wartości są najważniejsze. (patrz też ostatni akapit notki z 15 lutego 2008 – wieszać janosików)
socjal po brytyjsku luty 17, 2008
Posted by Dawid Garus in bieżące wydarzenia, demokracja, krótkie, ze świata.Tags: demokracja, dotacje, europa, praca, sprawiedliwość
1 comment so far
onet.pl – Bonusy dla bezrobotnych, dobrych rodziców
Takie coś może istnieć tylko w demokracji. Gdzie tu jakakolwiek logika? Czy ten kretyn, Gordon Brown, na prawdę wierzy, że jeżeli ludziom będzie się płaciło za to, że nie mają pracy, to ich to zmotywuje do jej znalezienia?
Bardzo pięknie to skomentował wisimulacha@amorki.pl na onecie:
To tak, jakby dać dodatkową porcję jedzenia w nagrodę tym, którzy się odchudzają…
równość listopad 1, 2007
Posted by Dawid Garus in polityka, rozmyślania.Tags: ludzie, równość, sprawiedliwość, szkoła, wolność
5 comments
To, co mnie najbardziej przeraża w rozumowaniu ludzi, to sposób, w jaki pojmują pojęcie równość. Dla mnie oczywistym jest, że jedyna równość, jaka ma prawo istnieć, to równość wobec prawa i nic więcej. Jednak lud myśli inaczej: “gdzie tu równość, kiedy ten obrzydliwy kapitalista zarabia 3′000′000 rocznie, a ja marne 30′000?”. Takiej osobie nie da się wytłumaczyć, że kapitalista doszedł do tego cieżką pracą, często ryzukując oszczędności swego życia i posiada bardzo odpowiedzialną funkcję. Jedni ludzie są bardziej inteligentniejsi, a inni mniej, więc dlaczego ci bardziej inteligentni, którzy lepiej o siebie zadbali, mają być karani równością? Równość społeczna, jest sprzeczna z ideą wolności i sprawiedliwości.
Gdybym zapytał ludzi na ulicy, czy dobrze by było, gdyby wszyscy ludzie ukończyli bezpłatne¹ studia (wtedy było by równe wykształcenie u wszystkich), to zapewnie duża część by odpowiedziała, że tak. Ludzie jednak nie myślą racjonalnie i nie wiedządzą jakie by to miało konsekwencje. Po pierwsze, papierek ukończenia studiów by był wart dokładnie zero. ZEEE-ROOO. Po drugie, skoro wszyscy by mieli wyższe wykształcenie, to kto by pracował jako woźny w szkole albo kelner w McDonald’s? Niemożliwe jest, aby ludzie byli równi. Zawsze będą “równi i równiejsi”. To, czego nam potrzeba, to nie równość, a różnorodność. W społeczeństwie muszą być zarówno bogaci i biedni, lepiej i gorzej wykształceni, pracownicy umysłowi i fizyczni. Siła robocza jest dobrem, jakie sprzedawają swoim pracodawcom pracownicy. Tak jak w ekonomii, tutaj również liczy się prawo popytu i podaży – nie powinno być więcej bankierów, czy malarzy-tapeciarzy, niż jest miejsc pracy. W wolnorynkowej gosporace popyt i podaż same, bez pomocy państwa, dążą do równowagi.
Za komuny był obowiązek pracowania. Musisz iść do pracy i nie ma innej możliwości! A jak brakuje roboty, to zostanie utworzone specjalnie dla Ciebie nowe stanowisko. Jak stwarzanie równych szans miało się do ówczesnej gospodarki? Sprawdźcie zadłużenie Polski, jakie zostawiły władze PRLu. Nawet odsetek jeszcze nie spłaciliśmy.
¹ – oczywiście mam tu na myśli studia finansowane z podatków zabranych mi pod przymusem.