ludzie nie szanują własności marzec 6, 2008
Posted by Dawid Garus in ludzie, pieniądze, rozmyślania.Tags: ludzie, pieniądze, szacunek, własność, łańcuszek
4 comments
Veni, vidi, ale nie vici. Zajęliśmy w Katowicach 2 miejsce, ale i tak poszło nam bardzo dobrze. Przeciwnik w finale był co najmniej 2 klasy lepszy od nas - skill, zgranie i sprzęt. I tak nieźle, jak na team, który pierwszy raz ze sobą grał.
~
Jakiś czas dostałem wyjątkowo wkurzający łańcuszek. Pisało w nim coś w stylu: Jestem Wojtek, nie stać mnie na lekarstwa [tu widać jak wspaniale działa nasz system: płacimy za częsciowo "darmową" służbę zdrowia, a na to co na prawdę potrzeba nie zostaje już pieniędzy], wyślij tą wiadomość do 25 osób, a państwo mi da 50 groszy. I zdenerwowałem się podwójnie. Primo: nienawidzę łańcuszków! Secundo: pomijając kwestię, że to są brednie, bo nie możliwe, aby państwo rzeczywiście płaciło te 50 groszy, to ludzie chętnie wysyłają ten łańcuszesz dalej, w ten sposób wydając moje i Twoje pieniądze. Fakt, że 50 groszy podzielone na jednego obywatela to mało, ale równie dobrze może to być 50 zł albo 50′000 złotych i ludzie dalej by chętnie je wydawali. Tu chodzi o zasady - precz od czudzych pieniędzy! Jeśli ktoś chce pomóc Wojtkowi, to niech wyśle przelew, ale ze swoich pieniędzy.
Taka mała uwaga od informatyka (ode mnie): wątpie, aby zliczanie ile razy dana wiadomość została przesłana była stosowania, chociaż jest możliwa z technicznego punktu widzenia. Takie liczenie może się odbywać jedynie po stronie serwerów gg, co wymaga nie tylko zgody twórców gg, ale również implementacji przez nich jakiegoś systemu filtrowania wiadomości na serwerze.
Ale jak by się zastanowić, to twórcą gg jest jednocześnie założyciel partii socjaldemokratycznej (2 znienawidzone przeze mnie słowa zawarte w jednym), więc taka inicjatywa może być przez niego popierana. W końcu o to chodzi socjalistom - dzielić się cudzymi pieniędzmi.
ekonomia i kobiety luty 22, 2008
Posted by Dawid Garus in kobiety, pieniądze, polityka, rozmyślania.Tags: kobiety, ludzie, pieniądze, polityka, praca, rodzina
4 comments
Jakiś czas temu można było usłyszeć na v-blogu pana Janusza Korwin-Mikke stwierdzenie, że w rozwijającej się gospodarce powinno się likwidować miejsca pracy. Oczywiste jest, że w interesie pracodawcy, jest zatrudniać jak najmniej ludzi. Chciałbym trochę rozwinąć ten temat o pewien społeczny aspekt sprawy, o którym JKM nie wspomniał.
Wielu pewnie się nie zgodzi z postawioną tezą - przecież ci ludzie stracą pracę! I bardzo dobrze, bo ich praca jest niepotrzebna. Zaraz wyjaśnię co w tym dobrego. Zapewne większość czytających wie dobrze, co to jest inflacja i deflacja. Jeśli nie, to znaczy, że społeczeństwo jest jeszcze głupsze, niż myślałem. W każdym razie, wraz ze wzrostem bezrobocia, rośnie również siła nabywcza pieniądza (nie uwzględniając szczególnego przypadku, jakim jest stagnacja, ale ona nas raczej nie będzie dotyczyła), czyli zarabiamy więcej, a także nasze oszczędności są więcej warte.
Tutaj wkraczamy do drugiej części tematu, czyli co mają do tego kobiety. Pytam się: po co wszystkim praca? Czy nie wystarczy, by zamiast dwóch, tylko jeden rodzic pracował? Dochodzę do wniosku, że skoro za te same 2000 zł mężczyzna będzie w stanie wyżywić rodzinę i jeszcze coś odłożyć, to kobiety nie muszą już pracować - to raczej one powinny się stać głównymi ofiarami likwidacji miejsc pracy. A raczej nie ofiarami, tylko wyzwolonymi z przymusu pracy, aby utrzymać rodzinę. Teraz mogą być same sobie szefami.
Jako konserwatyście marzy mi się, aby w już nie aż tak dalekiej przyszłości, wrócić do domu po pracy, gdzie żona przywita mnie z uśmiechem na twarzy mówiąc Witaj w Domu, zjeść obiad, a następnie spędzić czas razem z rodziną, po czym wieczorem móc spędzić intymne chwile z żoną, która mi nie powie, że jest zmęczona pracą i zajmowaniem się domem.
To nie jest wcale tak, że nie pozwalam kobietom spełniać ambicji, a ich miejsce jest tylko przy garach. Dla chcących pracować na pewno znajdzie się praca. Ale ja szukam kobiety, dla której największymi ambicjami są: wychowanie dzieci na dobrych ludzi, opiekowanie się ogniskiem domowym i bycie szczęśliwą u boku kochającego mężczyzny, a największą zapłatą za jej trud słowa: Kocham Cię i Dziękuję z ust najbliższych. Czyta taka mój blog?
Oczywiście nie samo pozbawienie ludzi pracy sprawi, że ludziom się polepszy - to jest tylko skutek. Skutek wielkich zmian, które są konieczne. A najważniejszą rzeczą z nich, którą należy się zająć, jest wolność gospodarcza i osobista - obecnie coraz bardziej ograniczana, nie tylko przez Warszawę, ale również Brukselę. Gdy pozbędziemy się barier dla rozwoju, jakie stawia nam państwo, wszystko samo będzie zmierzało we właściwym kierunku… Zadziała tzw. niewidzialna ręka rynku.
wieszać janosików luty 15, 2008
Posted by Dawid Garus in pieniądze, polityka.Tags: kościół, nfz, pieniądze, podatki, polityka, religia, upr
1 comment so far
Wieszać na haku. Kim był Janosik chyba każdy wie? Zbój. Rabował bogatych kupców, by następnie rozdawać łupy biednym. Oczywiście tak twierdzi legenda, a w rzeczywistości grabił głównie z myślą o sobie. Przypomina mi to polityków, szeczególnie tych z poglądami na lewo od moich… Czyli praktycznie wszystkich, prócz tych z UPR-u.
Czy kożystając z państwowej służby zdrowia, posyłając swoje dzieci do publicznej szkoły, a może pobierając zasiłek socjalny pomyślałeś/aś kiedyś skąd biorą się na to pieniądze? Dali je łaskawi politycy. Czyż oni nie są wspaniałomyślni? Gdyby tylko dawali kasę ze swojego portfela, a nie z podatków… Część tego to również moja forsa, którą nie chcę się dzielić! Fajnie jest brać cudze pieniądze, nie? A politykom jeszcze większą frajdę sprawia rozdawanie cudzych pieniędzy. Wiadomo, że najlepiej ma się ten, kto dzieli. Ale dlaczego ja mam k… płacić za leczenie twojego zęba?
Wiedz, że jeżeli jesteś kolejnym, anonimowym dla mnie czytelnikiem, którego nie znam nawet imienia, to mam Cię głęboko w d… Jak by Cię jutro potrąciło auto, to bym się tym nie przejął - przecież Cię nie znam, nawet bym się o tym pewnie nie dowiedział… Chyba, że razem z tobą zginęło by 20 innych osób, najlepiej za granicą w tragicznych okolicznościach. Wtedy prezydent znowu (chyba lubi być w TV) by ogłosił żałobę narodową, a ludzie przeklanali by Twoje imię, bo odwołano im z tego powodu studniówki, czy inne imprezy.
Podatki to kradzież! Nic nie usprawiedliwia kradzieży, choćby nie wiem w jak szczytnym celu. Cudza własność, podobnie jak wolność, jest święta i nienaruszalna. Życzę wszystkim złodzieją, aby skończyli tak, jak Janosik.
Fragment biografi św. Franciszka z Asyżu z wikipedii:
W asyskim kościele San Damiano jesienią tego samego roku słyszy głos Chrystusa przemawiającego z ikony krzyża, który każe mu iść i odbudować Kościół. [...] W tym samym czasie Franciszek popada w konflikt z własnym ojcem, nieakceptującym postawy syna. Franciszek wezwany do sądu biskupiego w roku 1206 wyrzeka się swojej części majątku…
Przypomniała mi się opowieść o św. Franciszku z rorat. Jeszcze nie święty Franciszek, chciał przekazać na na odbudowę kościoła pieniądze, które nie należały do niego, tylko jego ojca. Biskup go za to skrytykował, bo mimo iż miał dobre chcęci, to to jednak była kradzież. Pieniądze zwrócił.
Każdy duchowny, który opowiada się za polityką prosocjalną, czy dawaniu jakiejś tam grupie społecznej pieniędzy z budżetu państwa jest w moich oczach HIPOKRYTĄ. Nie lubię hipokrytów.
budżet, cz. 2 - dom luty 8, 2008
Posted by Dawid Garus in pieniądze.Tags: budżet, dom, emerytura, pieniądze, podatki, wychowanie, zus
6 comments
W poprzednim wpisie rozpisałem się o budżecie państwa, ale tak na prawdę przeciętnego obywatela to nie obchodzi. Jego interesuje to, ile ma w portfelu. Teraz omówie jak taka rewolucja wpłynie na domowy budżet.
Wg. wikipedii średnie wynagrodzenia polaka w czerwcu 2007 wynosiło 2869,69 zł brutto. Przyjmijmy inny, mniej optymistyczny scenariusz - 2140 złotych brutto. Napisałem wcześniej, że około 40 mld złotych powinno wystarczyć na utrzymania państwa minimum. Aby państwo tyle miało, można by wprowadzić zryczałtowaną stawkę podatku dochodowego dla wszystkich w wysokości 140 zł. 140 zł * 12 miesięcy * 25 000 000 podatników = 42 mld. O zyskach z prywatyzacji już nawet nie wspominam.
Tak więc panu Kowalskiemu po zapłaceniu podatku zostaje 2000 zł. Nie musi płacić już nic więcej, żadnych PITów, składek itp. Za to dochodzi mu opłacenie prywatnej szkoły dla jego dwojga dzieci. Z wypowiedzi innych, które znalazłem w sieci, dowiedziałem się, że prywatna szkoła kosztuje około 300 zł/mies. Jednak po sprywatyzowaniu szkoł publicznych cena będzie o wiele mniejsza. Primo: standard szkół publicznych jest zupełnie inny (gorszy), co obniży cenę. Secundo: powstanie większa konkurencja pomiędzy nowosprywatyzowanymi szkołami i tymi już dawno prywatnymi. Wiadomo, że na większej konkurencji zyskuje konsument. Tertio: będzie można zlikwidować podatek od towarów i usług (VAT), akcyzę, dzięki temu koszt utrzymania szkoły będzie o wiele niższy. Wydaje mi się, że około 150 zł, może nawet mniej, trzeba będzie zapłacić za miesiąc nauki.
Czyli pan Kowalski ma 1700 zł, ale musi sobie odłożyć coś na emeryturę. Jeśli będzie odkładał po 500 zł miesięcznie, to po 50 latach zaoszczędzi 300 000 zł, które zgromadzone na lokacie jeszcze dodatkowo się pomnożą. Ale w tym miesiącu nie musi wpłacić 500 zł. Może nie wpłacić nic, albo 1000 zł, w zależności jak wygląda sytuacja. Zaś w przypadku, gdy umrze zanim przejdzie na emeryturę, zgromadzone pieniądze nie przepadają, tylko otrzyma je rodzina.
Ostatecznie panu Kowalskiemu zostaje 1200 zł na rachunki i życie, czyli mniej, więcej tyle samo, ile dostał by netto obecnie. Nawet teraz ludzie potrafią za to wyżyć. Jednak drastycznie tnąc podatki, za te same pieniądze będzie można kupić o wiele więcej. Ponieważ zlikwidowano podatek VAT i akcyzę, litr benzyny będzie kosztował nie 4 złote, lecz 1,50. Wszystkie towary będą tańsze, nie tylko o przykładowe 22% podatku VAT. Koszt ich wyprodukowania, transportu, przechowywania itd. będzie mniejszy, co również wpłynie na ostateczną cenę.
Wykazałem, że dla koncepcji państwa minimum, osobie zarabiającej brutto nawet 700 zł mniej, niż średni zarobek w Polsce, mającej dwoje dzieci na utrzymaniu, będzie żyło się lepiej. A przy wyższych zarobkach i/lub gdy pracują dwie osoby, będzie jeszcze lepiej!
Fakt, znajdą się ludzie poszkodowani przez taki system, jednak będą to przypadki marginalne. Nie będzie pomocy społecznej, ale nie oszukujmy się - większość bezrobotnych bierze zasiłek, bo nie chce im się iść do pracy. Osobiście, nie wierzę, aby nie pojawiła się żadna prywatna inicjatywa pomocy potrzebującym.
Jest jeszcze jedna korzyść: znaczne uproszczenie płacenia podatków, co zaowocuje mniejszą biurokracją i korupcją.
budżet, cz. 1 - państwo luty 5, 2008
Posted by Dawid Garus in pieniądze.Tags: budżet, państwo, pieniądze, zus
5 comments
Nadeszła taka pora, aby Garus przeanalizował (dość powierzchownie) budżet państwa na rok 2008. Zaczynam od rozchodów. Ma ich być dokładnie 310 433 096 złotych. Szukam na co najwięcej moich pieniedzy jest przeznaczone. Blisko 85 miliardów, ponad ¼ budżetu, idzie na… Różne rozliczenia.. Nie wiem jak to skomentować?! Przeglądam dalej: 66 mld zmarnowane na Obowiązkowe ubezpieczenia społeczne, czyli loterię, na której właściciel (państwo) bije niezłą śmietanę. Przy okazji. Czy wiesz, że za 10 lat ZUS zbankrutuje? Sprywatyzować i znieść obowiązek. Następnie mamy 27 mld dla Obsługi długu publicznego. Potem 19 mld przeznaczone na niesprawiedliwą (ale za to sprawiedliwą, tfu, społecznie) Pomoc społeczną i Pozostałe zadania w zakresie polityki społecznej, które liczyłem razem. I w końcu trafia się coś na prawdę potrzebnego - Obrona narodowa. Za nią podatnicy zapłacą 16.6 mld. Tuż za, za wynikiem 16.5 mld jest Rolnictwo i łowiectwo. Zbyt wiele o tym nie wiem, ale domyślam się, że to pewnie na zbędną biurokrację. Oświata i wychowanie wraz ze Szkolnictwem wyższym to ponad 15 mld, które obywatel by z pewnością lepiej wydał. W spokoju zostawiam Bezpieczeństwo publiczne i ochrona przeciwpożarowa - 13.2 mld. Kasa państwa przeznaczy 12.6 mld na Transport i łączność, co wydaje mi się trochę za dużo. Państwo powinno się zajmować drogami lokalnymi, a takie sprawy jak kolej czy autostrady zostawić w rękach prywatnych. Biurokraci, czyli Administracja publiczna, kładzą swoje łapska na 10 mld. Jestem pewny, że ilość urzędników można zmniejszyć conajmniej parokrotnie. Zakończe na Wymiarze sprawiedliwości. On odbierze ze skarbu państwa 9.6 mld.
Anologicznie do wypowiedzi żywej legendy UPRu - Stefana Oleszczuka¹: Gmina ma być bogata, ale bogactwem jej obywateli, a nie budżetu, uważam, że im mniej pieniędzy jest w budżecie państwa, tym więcej w portfelu obywatela. Według mnie, państwu minimum (omawiam przypadek Polski) dochody w granicach 40 miliardów powinny wystarczyć na wojsko, policję, sądy, drogi i znacznie ograniczoną administrację, która zapanuje nad tym wszystkim. Nic więcej nie oczekuję.
Wkrótce część druga, a w niej znowu o budżecie, ale tym razem domowym.
¹ - polecam wszystkim ten tekst oraz fragment książki Człowiek z Kamienia pana Oleszczuka.