jump to navigation

co nowego wymyślili w brukseli? czerwiec 22, 2008

Posted by Dawid Garus in bieżące wydarzenia, krótkie, ze świata.
Tags: , , ,
4 comments

W trosce o jakość występów muzyków na belgijskich ulicach, będą oni musieli zdać egzamin…
Kolejna bezsensowna ingerencja w wolny rynek (właściwie to wszystkie ingerencje w wolny rynek są bezsensowne). Jeżeli jakiś muzyk gra kiepsko, to nie dostanie kasy. Wątpię, aby robił to jako wolontariusz, więc jak nie zarobi, to zwinie interes, oszczędzając ludziom jego gry. To jednak nie jest oczywiste dla biurokratów. A może jest…? Tylko, że liczą się nowe posady w komisji, która oceni grę muzyka? A ponieważ pozwoleń może być wydanych tylko 50, więc pewnie jakiś biedny i utalentowany student, który się nie załapie do szczęśliwej pięćdziesiątki, nie zapłaci czesnego albo czynszu…
Państwo opiekuńcze opiekuje się tylko urzędnikami, a nie obywatelami!

i’m back maj 17, 2008

Posted by Dawid Garus in ludzie, pieniądze.
Tags: , , , , ,
1 comment so far

Tak, wróciłem po dość długiej nieobecności. Brakowało mi trochę motywacji, ale już znowu piszę. Nawet przez ten czas bloga JKM nie czytałem… Wiele się działo w między czasie w moim życiu. M.in.:

  • Przez długi weekend we Włoszech baaardzo się opaliłem,
  • Obciąłem włosy (zastanawiam się, jak mi lepiej),
  • Mam młodszego brata w drodze,
  • Znalazłem najwspanialszą dziewczynę na świecie.

Ale na pewno wszyscy mają gdzieś to, co się ze mną dzieje. Lepiej podyskutować o czymś poważnym. Miałem pełno pomysłów, ale nigdzie ich nie notowałem, więc je zapomniałem. Jakie to do mnie podobne…

Widziałem ostatnio w TV pewien program. Amerykański. O tym jak jakaś (prawdopodobnie demokratyczna) rodzina wychowuje swoje dzieci (na oko, najstarsze dopiero wkracza w okres dojrzewania) na porządnych obywateli. Dzieci od swoich kieszonkowych musiały wrzucać część otrzymanych zielonych do słoika z dużym napisem TAXES (ang. podatki). Nie tylko się nie buntowały, ale jeszcze się z tego cieszyły. I wypowiadały się potem, jakie to podatki są dobre, bo za kasę ze słoika otrzymują np. jakieś prezenty. Które tak na prawdę same sobie kupują. Źle się je uczy, że kasa z podatków jest dla obywatelów, choć z definicji wynika, iż państwo nie ma obowiązku pomagania nikomu, kto płaci podatki. Jak by rodzice brali z tego słoika farsę dla siebie, jako pensja dla rządzących, na paliwo do rządowych (rodzinnych) samochodów, część rozdali przypadkowym ludziom, za część kupi same losy na loterii, które miały by być obowiązkowymi ubezpieczeniami społecznymi itp. a dzieci dostały by zamiast fajnych prezentów - cukierka, to wtedy by się nauczyły, jak to niesprawiedliwy system. W ogóle gdzie tu nauka rozsądnego gospodarowania pieniędzmi, kiedy mają ich mało i wierzą, że państwo o wszystko za nich zadba?

wolność październik 24, 2007

Posted by Dawid Garus in rozmyślania.
Tags: , , , , , ,
11 comments

Pora napisać coś o najważniejszym prawie człowieka. O prawie do wolności. Czym jest tak na prawdę wolność? Zacznę od tego, że jest to prawo, a nie obowiązek. Czyli, jeżeli ktoś chce dobrowolnie zrzec się prawa do wolności, nikt mu tego nie powinien zabronić. Bo gdy wolny człowiek odda się komuś jako niewolnik, to jego decyzja. To niekoniecznie jest złe dla tej osoby i może na tym wyjść dobrze. Przykładowo jego pan, w zamian za posłuszeństwo zapewni mu i jego rodzinie wyżywienie i dach nad głową. Za średniowiecza wolni ludzie często oddawali się pod opiekę seniorowi. Jeżeli komuś taki tryb życia odpowiada, to jego wybór. Bo jedną z dwóch najważniejszych zasad wolności jest twierdzenie, iż chcącemu nie dzieje się krzywda. Co to w praktyce oznacza? A no to, że jeżeli ktoś dobrowolnie chce zrobić coś, co jest dla niego niekorzystne, to ma takie prawo. Chcesz się okaleczyć? Proszę bardzo. Chcesz ryzykować jazdą bez zapiętych pasów? Droga wolna. Mimo ostrzeżenia nie usuwasz się z drogi, gdy jedzie czołg - masz takie prawo, prawo do popełnienia samobójstwa, bo niby z jakiej racji ktoś ma Ci zabronić pozbawienia się swojego życia?
Wkraczamy właśnie w zależności między wolnościa, a moralnością oraz jak dalego powinna sięgać wolność. Przed chwilą padło bardzo ważne stwierdzenie. Każdy powinien mieć prawo robić ze sobą co chce. Ze szczególnym naciskiem na słowo “sobą”. Bo druga najważniesza zasada wolności brzmi: nie ma przestępstwa bez ofiary. Więc dorosły człowiek powinieć mieć prawo iść do prostytutki lub dać sobie w żyłe. A dlaczego nie? Są jakieś ofiary? Czy ktoś straci z tego powodu? Nikt, może tylko ów człowiek, ale samemu się nie pozwiesz do sądu, prawda? Można by tu się jeszcze kłócić, że taka naćpana osoba może wyjść na ulice, kogoś zabić, czy prowadzić samochod, ale w takim razie należy również zabronić alkoholu, który ma gorsze skutki od większości narkotyków, a skala alkoholizmu jest 10 razy większa.
Moralność natomiast jest kwestią względną. Co kraj, to obyczaj, a poszczególni ludzie różnią się od siebie nawzajem. Tak więc dla jednego (w tym dla mnie) niemorlanym będzie zabieranie (= kradzież) ludziom zarobionych ciężką pracą pieniędzy, a następnie wpłacanie ich na wspólne konto wszystkich obywateli, skąd będą czerpać korzyści nieroby pobierający zasiłek; dla innych niemoralne jest odbieranie ludziom tego zasiłku. Prawda jest taka, że gdyby ktoś bardzo chciał, to na pewno znajdzie jakąś prace - nie ważne jaką, w końcu “żadna praca nie hańbi” ;) Trudno jest zdefiniować moralność, jednak istnieją normy niepodlegające dyskusji, takie, jak te zapisane w dekalogu. Jednak skoro człowiek jest obdarzony wolną wolą, to przecież ma prawo łamać zasady moralne, nie? Bo gdybyśmy musieli postępować tylko moralnie, to nie mieli byśmy wolnej woli, daru od Boga. Trochę o religii zaczęłem gadać… Niezależnie od tego, czy ktoś jest wierzący, czy nie, ma wolną wolną i powinien móc robić to, na co mu zezwala sumienie (byle nie naruszać cudzej własności oczywiście). Wierzący zaś uważają, że będą z tego dodatkowo rozliczani, ale po raz kolejny powtarzam - decyzja należy do człowieka. Nawet Bóg nie ma prawa mu niczego zabronić. Ma za to prawo go z tego rozliczyć.