jump to navigation

molestowanie luty 29, 2008

Posted by Dawid Garus in kobiety, ludzie, rozmyślania.
Tags: , , , , ,
trackback

Wiele się słyszy o molestowaniu w pracy. Zawsze budzi to sporo emocji, szczególnie, jeżeli jedną ze stron jest osoba publiczna. Tylko, że ja nie rozumiem, jak można nazywać molestowanie coś, co często molestowaniem nie jest.

Jeżeli pani Kowalska chce się przyjąć u pracy u pana Nowaka, a pan Nowak w zamian za posadę zechcę, aby pani Kowalska zrobiła mu dobrze, to ma ona dwa wyjścia: 1 - poszukać innej pracy; 2 - zgodzić się. Żadnego molestowania tu nie widzę. Firma pana Nowaka, więc pan Nowak decyduje na jakich warunkach chce zatrudniać pracowników, a jak się komuś nie podoba, to niech nie szukają u niego pracy. Pani Ku… przepraszam: Kowalska po prostu przyjęła korzyść w zamian za stosunek.

Podobnie sprawa wygląda jeżeli chodzi o awanse. Na umowie o pracę jasno piszę czym ma się zajmować pracownik, a pracodawca nie musi go awansować. Ale może - i to on, jako właściciel firmy, decyduje za co komu daje awans. W końcu to łaska, jaką pracodawca okazuje pracownikowi.

W takich przypadkach jak wyżej, gdy kobiety (bo to głównie one padają ofiarami molestowania) się na to godzą, wątpię w ich moralność. A prostytucja jest karana (co narusza ich prawo do robienia z własnym ciałem co zechcą, swoją drogą).

Natomiast zupełnie inaczej sprawa ma się, gdy zamiast nagradzać, pracodawca karze pracowników, którzy nie chcą robić czegoś ponad ich obowiązki, np. zaciąga sekretarkę do łóżka (albo na biurko) pod groźbą zwolnienia z pracy. Wtedy mamy molestowanie. Ale oczywiście tylko, gdy przełożony rzeczywiście szantażuje podwładnych, a nie, gdy oboje tego chcą.

Komentarze»

1. freon - luty 29, 2008

Mały błąd: prostytucja nie jest karana. Stręczycielstwo czy namawianie do prostytucji owszem. Ale sama prostytucja już nie.

A co do tematu molestowanie, pełna zgoda. Niektórzy jak chcą awansować pracują lepiej, niektórzy (raczej niektóre) wolą dać tego i owego. Metoda jak każda inna, nie wiem jak może być kara w prywatnej firmie. Bardziej skomplikowane, gdy dzieje się to w urzędzie.
Szkoda tylko, że media zamiast szukać prawdy stale szukają taniej sensacji. Ale cóż, nie poradzisz :)

2. incuś - marzec 1, 2008

To, co piszesz, wydaje mi się sprzeczne.

Przecież jeśli sekretarka w swoich obowiązkach NIE MA zapisanego robienia loda, robi wszystkie swoje obowiązki… i teraz szef chce tego loda. Ona się nie godzi. I co, nie może jej zwolnić?

Albo ona może go podać do sądu?

Może. Ale czy jeśli szef zostanie skazany, to czy to będzie słuszne? W końcu nie groził jej zabiciem kota, zgwałceniem siostry albo porwaniem dziecka, tylko zwolnieniem ze swojej firmy, w której to on dyktuje warunki.

3. Dawid Garus - marzec 1, 2008

W umowie o pracę jest określony zakres obowiązków pracownika i szef nie powinien wymagać nic ponad to, a już na pewno nie karać zwolnieniem z pracy. Jest to forma szantażu, a szantaż - nie ważne czy chodzi o loda, czy kasę - jest przestępstwem (nie jestem pewien czy w Polsce też, ale w USA na pewno).

4. incuś - marzec 2, 2008

Pożyczam Ci swój telefon komórkowy. Potem grzecznie mówię, że masz mi kupić colę, bo inaczej zażądam telefonu z powrotem.

Czy tu coś jest nie w porządku? Może nie okazuję się najlepszym kumplem, ale czy należy mi się kara?

5. incuś - marzec 2, 2008

A zakres obowiązków pracownika zawsze można zmienić. Nie zgadzasz się — wylatujesz.

6. Dawid Garus - marzec 2, 2008

Nie należy Ci się. Chyba, że spiszesz ze mną umowę dotyczącą na jakich warunkach pożyczasz mi swój telefon. A kiedy podpisuję umowę o pracę, to powinny być określone przypadki, kiedy mogę zostać zwolniony - obecnie te przypadki narzuca państwo.

7. Dawid Garus - marzec 2, 2008

Czyli chcesz umowę bez zgody wszystkich stron? Umowa zobowiązuje.

8. incuś - marzec 2, 2008

Ja pożyczam Ci telefon domyślnie na takich warunkach, że oddasz mi go, jak tylko tego zażądam. Obojętnie z jakiego powodu.
Co innego, gdybyśmy umówili się, że pożyczam Ci telefon na tydzień i nic nie chcę w zamian albo dokładnie określamy, co chcę w zamian (i nie jest to cola). Wtedy podczas trwania tej umowy nie mógłby zażądać coli pod pretekstem zabrania telefonu — umowa obowiązuje.

Równie dobrze mogę podpisać z pracownikiem taką umowę, że może wylecieć na bruk BEZ PODANIA PRZYCZYNY. Jeśli podpiszę, że wyrzucę go WTEDY I TYLKO WTEDY, kiedy np. ogoli się na łyso, to nie mogę go wyrzucić.

Ale mogę zmniejszyć pensję o połowę, jeśli umowa nie mówiła, że pensja nie może ulec zmianie :D

9. Dawid Garus - marzec 2, 2008

Ale kodeks pracy obecnie reguluje co pracodawca może, a czego nie, jeżeli nie pisze tego w umowie. A bez kodeksu pracy (co popieram), ludzie musieli by się martwić o siebie i podpisywali by tylko korzystne dla siebie umowy.

10. incuś - marzec 2, 2008

Tak.

To, co piszę, jest teraz niezgodne z prawem.

Ale Ty pisałeś, że ‘zrób mi loda albo cię zwolnię’ jest czymś złym, bo loda nie ma w Obowiązkach Pracownika.

11. Dawid Garus - marzec 2, 2008

Złe jest tylko wtedy, kiedy pracodawca łamie umowę.

12. incuś - marzec 2, 2008

A zagwarantował w umowie tej lodziarze, że będzie zatrudniona na takich warunkach tyle-i-tyle czasu?

13. Asia:D - kwiecień 19, 2008

hehehe:D ładny jetses:Dlalalala:D a co do molestowania.Hmmm.Wiesz , nigdy nie wiedaomo jak to naparwde jest, Bo niby to lezy w tym czy kobieta sie zgadza czy nie ale czesto ona nie ma nic do powiedzenia bo musi utrzymac rodzine itd. a facet który takie rzeczy wymusza powinien byc za toż ukarany:) di end:D