jump to navigation

budżet, cz. 2 - dom luty 8, 2008

Posted by Dawid Garus in pieniądze.
Tags: , , , , , ,
trackback

W poprzednim wpisie rozpisałem się o budżecie państwa, ale tak na prawdę przeciętnego obywatela to nie obchodzi. Jego interesuje to, ile ma w portfelu. Teraz omówie jak taka rewolucja wpłynie na domowy budżet.
Wg. wikipedii średnie wynagrodzenia polaka w czerwcu 2007 wynosiło 2869,69 zł brutto. Przyjmijmy inny, mniej optymistyczny scenariusz - 2140 złotych brutto. Napisałem wcześniej, że około 40 mld złotych powinno wystarczyć na utrzymania państwa minimum. Aby państwo tyle miało, można by wprowadzić zryczałtowaną stawkę podatku dochodowego dla wszystkich w wysokości 140 zł. 140 zł * 12 miesięcy * 25 000 000 podatników = 42 mld. O zyskach z prywatyzacji już nawet nie wspominam.
Tak więc panu Kowalskiemu po zapłaceniu podatku zostaje 2000 zł. Nie musi płacić już nic więcej, żadnych PITów, składek itp. Za to dochodzi mu opłacenie prywatnej szkoły dla jego dwojga dzieci. Z wypowiedzi innych, które znalazłem w sieci, dowiedziałem się, że prywatna szkoła kosztuje około 300 zł/mies. Jednak po sprywatyzowaniu szkoł publicznych cena będzie o wiele mniejsza. Primo: standard szkół publicznych jest zupełnie inny (gorszy), co obniży cenę. Secundo: powstanie większa konkurencja pomiędzy nowosprywatyzowanymi szkołami i tymi już dawno prywatnymi. Wiadomo, że na większej konkurencji zyskuje konsument. Tertio: będzie można zlikwidować podatek od towarów i usług (VAT), akcyzę, dzięki temu koszt utrzymania szkoły będzie o wiele niższy. Wydaje mi się, że około 150 zł, może nawet mniej, trzeba będzie zapłacić za miesiąc nauki.
Czyli pan Kowalski ma 1700 zł, ale musi sobie odłożyć coś na emeryturę. Jeśli będzie odkładał po 500 zł miesięcznie, to po 50 latach zaoszczędzi 300 000 zł, które zgromadzone na lokacie jeszcze dodatkowo się pomnożą. Ale w tym miesiącu nie musi wpłacić 500 zł. Może nie wpłacić nic, albo 1000 zł, w zależności jak wygląda sytuacja. Zaś w przypadku, gdy umrze zanim przejdzie na emeryturę, zgromadzone pieniądze nie przepadają, tylko otrzyma je rodzina.
Ostatecznie panu Kowalskiemu zostaje 1200 zł na rachunki i życie, czyli mniej, więcej tyle samo, ile dostał by netto obecnie. Nawet teraz ludzie potrafią za to wyżyć. Jednak drastycznie tnąc podatki, za te same pieniądze będzie można kupić o wiele więcej. Ponieważ zlikwidowano podatek VAT i akcyzę, litr benzyny będzie kosztował nie 4 złote, lecz 1,50. Wszystkie towary będą tańsze, nie tylko o przykładowe 22% podatku VAT. Koszt ich wyprodukowania, transportu, przechowywania itd. będzie mniejszy, co również wpłynie na ostateczną cenę.
Wykazałem, że dla koncepcji państwa minimum, osobie zarabiającej brutto nawet 700 zł mniej, niż średni zarobek w Polsce, mającej dwoje dzieci na utrzymaniu, będzie żyło się lepiej. A przy wyższych zarobkach i/lub gdy pracują dwie osoby, będzie jeszcze lepiej!
Fakt, znajdą się ludzie poszkodowani przez taki system, jednak będą to przypadki marginalne. Nie będzie pomocy społecznej, ale nie oszukujmy się - większość bezrobotnych bierze zasiłek, bo nie chce im się iść do pracy. Osobiście, nie wierzę, aby nie pojawiła się żadna prywatna inicjatywa pomocy potrzebującym.
Jest jeszcze jedna korzyść: znaczne uproszczenie płacenia podatków, co zaowocuje mniejszą biurokracją i korupcją.

Komentarze»

1. JKM - luty 9, 2008

This time - faultless, I think…

2. poprawny - luty 9, 2008

heh - rozbawiły mnie twoje wywody - wiesz dlaczego ? bo to ostatnia rzecz jaką ktokolwiek chc wiedzieć - wszyscy mają daleko w dupach to że może być lepiej , nikomu na tym nie zależy. kurwom na wiejskiej chodzi tylko o to by jak najwięcej ukraść - i wszystkim żyjącym z budżetu inne myśli również nie przychodzą do głowy . a Ty mógłbyś stworzyć całą wyjebaną w kosmos teorię tego jak stworzyć państwo które funkcjonuje za gorsze i funkcjonuje dobrze i wierz mi że nikogo by to nie zainteresowało - więc możesz liczyć i liczyć do usranej śmierci - a wszyscy mają to w dupie!! ale cieszy mnie to że są młodzi ludzie którzy mają trochę oleju w głowie …tylko nie przemęczaj się z tym udowadnianiem czegokolwiek , bo wszyscy srają na fakty i logiczne argumenty ; pozdrawiam

3. tMQ - luty 10, 2008

no i jeszcze jeden błąd…

Tobie z brutto obcinają, ale jest jeszcze koszt zatrudnienia pracownika, który płaci pracodawca, czyli część tego mógłbyś dostawać Ty.

2140 brutto, to teraz 1550 do ręki, a koszt zatrudnienia to 2500.

1200 brutto - do ręki 900, koszt - 1400

3000 br - ręka 2140, koszt zatrudnienia 3530

4. Dawid Garus - luty 10, 2008

Oczywiście. Miałem na myśli koszt zatrudnienia, tylko tak się z tym brutto, netto zagalopowałem. Tak już jest, że jak mam wenę, zbytnio się podniecam, dopiero potem znajduję błedy.

5. ja - marzec 10, 2008

Kompletne veto - uwzględnij również, że wraz z obniżeniem cen będą szły w parze obniżki w zarabianiu; przeredaguj jeszcze raz lub zrób cz.3 i oddaj do przeczytania;

wiesz o co mi chodzi?

o to, że jak pracodawca będzie mógł sprzedawać samochody nie za 100.000 zł ale za 50.000 to wpływy do kasy firmy również się zmiejsza, zmniejsza się dochody; deflacja; równość zostanie zachowana, ale chyba już widzisz poważną lukę w tym artykule;

może do jakiegoś głupiego socjalucha to dotrze, do mnie nie dociera

ale co ja tam wiem :D

6. Dawid Garus - marzec 11, 2008

Mylisz się. Przecież pracodawca będzie zarabiał nominalnie tyle samo (a realnie de facto więcej), co wcześniej po odliczeniu wszystkich podatków pośrednich i bezpośrednich, więc nie musi być obniżek płac.