te straszne gry listopad 3, 2007
Posted by Dawid Garus in ludzie, rozmyślania.Tags: gry, rodzina, wychowanie, zakaz
10 comments
Tyle się słyszy jak te gry negatywnie wpływają na psychikę, nawet dzisiaj czytełem newsa, jak to jeden gracz z US&A pobił matkę, bo zmusiła go, by wyłączył konsolę. I znowu odzywają się ci opiekuńczy ludzie, którzy by najchętniej zabronili grania w gry, które są źródłem wszelkiego zła na ziemii. Niestety lobby te ma na swoim końcie takie sukcesy jak zakaz sprzedaży gry “Manhunt 2″ w europie, a i w ameryce dostępna jest tylko wersja ocenzurowana. Żal…
Co sprawia, że gracze są tacy agresywni? Na pewno nie są to gry, a przynajmniej nie są głównym czynnikiem. Przede wszystkim niewystarczające zainteresowanie rodziców. W dzisiejszej anty-cywilizacji, rola rodziców w stosunku do dziecka ogranicza się do: urodź, daj dach nad głową i nakarm. Wychowe je za nich państwo w publicznej szkole… Agresja u młodocianych graczy (i u wszystkich w ogóle) wynika z warunków w jakich się wychowywali. W rodzicach powinno się widzieć autorytet, ale jak szansować kogoś, kogo widzi się raz czy dwa razy dziennie przy posiłku, a jedyna wymiana zdań z nimi to:
- Jak było w szkole?
- Dobrze.
Brak autorytetu w rodzicach sprawia, że młodzież szuka go w innych: kolegach z podwórka, postaciach z telewizji, czy bohaterach gier komputerowych.
Według mnie lepiej, aby ktoś tam wymordował nawet tysiąc ludzi w grze, niż wyszedł na ulice i zaczął zabijać. Bo gry pozwalają wyładować emocje nie robiąc nikomu krzywdy w realu. Natomiast zakazanie gier nie rozwiąże problemu pojedyńczych przypadków, kiedy to gry mają swój pośredni udział w agresywnych zachowaniach, bo należy go rozwiązywać od zalążka – wychowywać.