jump to navigation

równość listopad 1, 2007

Posted by Dawid Garus in polityka, rozmyślania.
Tags: , , , ,
trackback

To, co mnie najbardziej przeraża w rozumowaniu ludzi, to sposób, w jaki pojmują pojęcie równość. Dla mnie oczywistym jest, że jedyna równość, jaka ma prawo istnieć, to równość wobec prawa i nic więcej. Jednak lud myśli inaczej: “gdzie tu równość, kiedy ten obrzydliwy kapitalista zarabia 3′000′000 rocznie, a ja marne 30′000?”. Takiej osobie nie da się wytłumaczyć, że kapitalista doszedł do tego cieżką pracą, często ryzukując oszczędności swego życia i posiada bardzo odpowiedzialną funkcję. Jedni ludzie są bardziej inteligentniejsi, a inni mniej, więc dlaczego ci bardziej inteligentni, którzy lepiej o siebie zadbali, mają być karani równością? Równość społeczna, jest sprzeczna z ideą wolności i sprawiedliwości.
Gdybym zapytał ludzi na ulicy, czy dobrze by było, gdyby wszyscy ludzie ukończyli bezpłatne¹ studia (wtedy było by równe wykształcenie u wszystkich), to zapewnie duża część by odpowiedziała, że tak. Ludzie jednak nie myślą racjonalnie i nie wiedządzą jakie by to miało konsekwencje. Po pierwsze, papierek ukończenia studiów by był wart dokładnie zero. ZEEE-ROOO. Po drugie, skoro wszyscy by mieli wyższe wykształcenie, to kto by pracował jako woźny w szkole albo kelner w McDonald’s? Niemożliwe jest, aby ludzie byli równi. Zawsze będą “równi i równiejsi”. To, czego nam potrzeba, to nie równość, a różnorodność. W społeczeństwie muszą być zarówno bogaci i biedni, lepiej i gorzej wykształceni, pracownicy umysłowi i fizyczni. Siła robocza jest dobrem, jakie sprzedawają swoim pracodawcom pracownicy. Tak jak w ekonomii, tutaj również liczy się prawo popytu i podaży – nie powinno być więcej bankierów, czy malarzy-tapeciarzy, niż jest miejsc pracy. W wolnorynkowej gosporace popyt i podaż same, bez pomocy państwa, dążą do równowagi.
Za komuny był obowiązek pracowania. Musisz iść do pracy i nie ma innej możliwości! A jak brakuje roboty, to zostanie utworzone specjalnie dla Ciebie nowe stanowisko. Jak stwarzanie równych szans miało się do ówczesnej gospodarki? Sprawdźcie zadłużenie Polski, jakie zostawiły władze PRLu. Nawet odsetek jeszcze nie spłaciliśmy.
¹ – oczywiście mam tu na myśli studia finansowane z podatków zabranych mi pod przymusem.

Komentarze»

1. d - listopad 1, 2007

Zasłyszałem kiedyś żarcik: “Czy to prawda, że w ZSSR wszyscy mają wyższe wykształcenie?” – “Tak, a pastuch to inżynier obserwator!”. To tyle ile idzie o równość w tej materii…

2. Maciej - listopad 2, 2007

Nie to zebym chwalil tak zwana komune, ale nasze kochane “kapitalistyczne” panstwo zrobilo jeszcze wieksze dlugi. Komuna chociaz zbudowala za to troche drog i fabryk ( mniejsza o to jakiej jakosci i z jakim uzasadnieniem ekonomicznym ), ktore nasi socjal-zlodzieje sprzedaja za bezcen, a dlugi przejadaja na bieżąco. Straszne

3. Dawid Garus - listopad 2, 2007

Za rządów SLD (socjalistów) powiadasz? Sprzedają za bezcen, bo przetargi są ustawione.

4. Pan R. - listopad 3, 2007

ja wtrącę od siebie tyle:

“+” (takiego myślenia jak w notce) nie ma marginesu klasowego, tzn. załóżmy, że nie ma mega złego prawnika, bo nie dostał żadnego świstku uniwersalnie nadanego o wartości zero, a są mniej więcej…

(i tu tada) “-” …równi

ale klasa, klasie nierówna, więc zawsze będzie nie-halo. ludzie, którzy narzekają, to są właśnie ci, którzy nie próbują nic robić, bo socjalizm ich nauczył bierności. sam nie jestem nikim o specjalnych skillach ale staram się w życiu jak mogę. mam otwartą głowę, ale i swoje zasady. ale też nie uznaję tego, żeby odgórnie komuś czegoś zakazać, na przykład studiowania. ludzie młodzi – chcący – mających nie-chcących rodziców mają gorzej. a dlaczego? przecież to nie ich wina. ja jestem w tym temacie za bezpłatnymi studiami, a kto chce ten sobie dalej sam zapracuje na siebie.

ogólnie temat mega ciężki, ale to tak zawsze…

5. Dawid Garus - listopad 3, 2007

Lepiej, aby państwo zapłaciło Ci 100 zł za naukę, czy aby nie zabierało Ci 200 zł z dochodów? (kwoty wymyśliłem)