kara śmierci: argument #02 listopad 4, 2007
Posted by Dawid Garus in kara śmierci.Tags: kara śmierci, morderca, życie, kościół, kkk, przykazanie, religia
5 comments
Kościół Katolicki nie zabrania kary śmierci. Po raz kolejny w mojej notce odwołuje się do religii, ale podobno ponad 90% polaków są wierzący, a ja chce trafić do największej ilości osób.
Każdy, który myśli, że Kosciół jest przeciwny KŚ jest w błędzie. Zapewne pierwsze, o czym pomyślałeś(aś), czytając początek notki, to o przykazaniu Nie zabijaj. Nie jest to jednak takie jednoznaczne, jak by się mogło wydawać. Dosłowne tłumaczenie z języka hebrajskiego brzmi nie morduj. Widać pewną subtelną różnicę? Zakaz zabijania sugeruje, że nie można w ogóle nikogo pozbawić życia, nawet broniąc się! Zaś morderstwo dotyczy osoby niewinnej, dlatego morderców należy wykluczyć ze społeczeństwa.
W Katechizmie Kościoła Katolickiego, który przestawia oficjalne stanowisko Kościoła, pisze czarno na białym, że dopuszcza się stosowanie kary śmierci w przypadkach, gdzie jest to konieczne dla dobra ogółu. Czy to, że przestępca boi się kary śmierci jest dobre? Nie muszę chyba odpowiadać…
te straszne gry listopad 3, 2007
Posted by Dawid Garus in ludzie, rozmyślania.Tags: gry, rodzina, wychowanie, zakaz
10 comments
Tyle się słyszy jak te gry negatywnie wpływają na psychikę, nawet dzisiaj czytełem newsa, jak to jeden gracz z US&A pobił matkę, bo zmusiła go, by wyłączył konsolę. I znowu odzywają się ci opiekuńczy ludzie, którzy by najchętniej zabronili grania w gry, które są źródłem wszelkiego zła na ziemii. Niestety lobby te ma na swoim końcie takie sukcesy jak zakaz sprzedaży gry “Manhunt 2″ w europie, a i w ameryce dostępna jest tylko wersja ocenzurowana. Żal…
Co sprawia, że gracze są tacy agresywni? Na pewno nie są to gry, a przynajmniej nie są głównym czynnikiem. Przede wszystkim niewystarczające zainteresowanie rodziców. W dzisiejszej anty-cywilizacji, rola rodziców w stosunku do dziecka ogranicza się do: urodź, daj dach nad głową i nakarm. Wychowe je za nich państwo w publicznej szkole… Agresja u młodocianych graczy (i u wszystkich w ogóle) wynika z warunków w jakich się wychowywali. W rodzicach powinno się widzieć autorytet, ale jak szansować kogoś, kogo widzi się raz czy dwa razy dziennie przy posiłku, a jedyna wymiana zdań z nimi to:
- Jak było w szkole?
- Dobrze.
Brak autorytetu w rodzicach sprawia, że młodzież szuka go w innych: kolegach z podwórka, postaciach z telewizji, czy bohaterach gier komputerowych.
Według mnie lepiej, aby ktoś tam wymordował nawet tysiąc ludzi w grze, niż wyszedł na ulice i zaczął zabijać. Bo gry pozwalają wyładować emocje nie robiąc nikomu krzywdy w realu. Natomiast zakazanie gier nie rozwiąże problemu pojedyńczych przypadków, kiedy to gry mają swój pośredni udział w agresywnych zachowaniach, bo należy go rozwiązywać od zalążka – wychowywać.
równość listopad 1, 2007
Posted by Dawid Garus in polityka, rozmyślania.Tags: ludzie, równość, sprawiedliwość, szkoła, wolność
5 comments
To, co mnie najbardziej przeraża w rozumowaniu ludzi, to sposób, w jaki pojmują pojęcie równość. Dla mnie oczywistym jest, że jedyna równość, jaka ma prawo istnieć, to równość wobec prawa i nic więcej. Jednak lud myśli inaczej: “gdzie tu równość, kiedy ten obrzydliwy kapitalista zarabia 3′000′000 rocznie, a ja marne 30′000?”. Takiej osobie nie da się wytłumaczyć, że kapitalista doszedł do tego cieżką pracą, często ryzukując oszczędności swego życia i posiada bardzo odpowiedzialną funkcję. Jedni ludzie są bardziej inteligentniejsi, a inni mniej, więc dlaczego ci bardziej inteligentni, którzy lepiej o siebie zadbali, mają być karani równością? Równość społeczna, jest sprzeczna z ideą wolności i sprawiedliwości.
Gdybym zapytał ludzi na ulicy, czy dobrze by było, gdyby wszyscy ludzie ukończyli bezpłatne¹ studia (wtedy było by równe wykształcenie u wszystkich), to zapewnie duża część by odpowiedziała, że tak. Ludzie jednak nie myślą racjonalnie i nie wiedządzą jakie by to miało konsekwencje. Po pierwsze, papierek ukończenia studiów by był wart dokładnie zero. ZEEE-ROOO. Po drugie, skoro wszyscy by mieli wyższe wykształcenie, to kto by pracował jako woźny w szkole albo kelner w McDonald’s? Niemożliwe jest, aby ludzie byli równi. Zawsze będą “równi i równiejsi”. To, czego nam potrzeba, to nie równość, a różnorodność. W społeczeństwie muszą być zarówno bogaci i biedni, lepiej i gorzej wykształceni, pracownicy umysłowi i fizyczni. Siła robocza jest dobrem, jakie sprzedawają swoim pracodawcom pracownicy. Tak jak w ekonomii, tutaj również liczy się prawo popytu i podaży – nie powinno być więcej bankierów, czy malarzy-tapeciarzy, niż jest miejsc pracy. W wolnorynkowej gosporace popyt i podaż same, bez pomocy państwa, dążą do równowagi.
Za komuny był obowiązek pracowania. Musisz iść do pracy i nie ma innej możliwości! A jak brakuje roboty, to zostanie utworzone specjalnie dla Ciebie nowe stanowisko. Jak stwarzanie równych szans miało się do ówczesnej gospodarki? Sprawdźcie zadłużenie Polski, jakie zostawiły władze PRLu. Nawet odsetek jeszcze nie spłaciliśmy.
¹ – oczywiście mam tu na myśli studia finansowane z podatków zabranych mi pod przymusem.