co nowego wymyślili w brukseli? czerwiec 22, 2008
Posted by Dawid Garus in bieżące wydarzenia, krótkie, ze świata.Tags: biurokracja, europa, obowiązek, wolność
9 comments
W trosce o jakość występów muzyków na belgijskich ulicach, będą oni musieli zdać egzamin…
Kolejna bezsensowna ingerencja w wolny rynek (właściwie to wszystkie ingerencje w wolny rynek są bezsensowne). Jeżeli jakiś muzyk gra kiepsko, to nie dostanie kasy. Wątpię, aby robił to jako wolontariusz, więc jak nie zarobi, to zwinie interes, oszczędzając ludziom jego gry. To jednak nie jest oczywiste dla biurokratów. A może jest…? Tylko, że liczą się nowe posady w komisji, która oceni grę muzyka? A ponieważ pozwoleń może być wydanych tylko 50, więc pewnie jakiś biedny i utalentowany student, który się nie załapie do szczęśliwej pięćdziesiątki, nie zapłaci czesnego albo czynszu…
Państwo opiekuńcze opiekuje się tylko urzędnikami, a nie obywatelami!
definicja sprawiedliwości maj 20, 2008
Posted by Dawid Garus in inne.17 comments
Ostatnio miałem dużo czasu, więc zastanawiałem się na sprawiedliwością społeczną. Przytoczę bardzo popularny i lubiany przeze mnie argument pana Korwina-Mikke:
Jak jednak wielokrotnie pisałem istnieją dwie – i tylko dwie możliwości: albo “sprawiedliwość społeczna” jest tym samym, co “sprawiedliwość” – albo jest czym innym. Jeśli jest tym samym – to po co pisać “sprawiedliwość społeczna”? Po co marnować czas czytelnika i sosny na papier gazetowy?
Jeśli natomiast “sprawiedliwość społeczna” jest czymś innym, niż zwykła “sprawiedliwość” – co “co innego, niż sprawiedliwość” nazywa się po polsku “niesprawiedliwość”.
Niestety, doszedłem do wniosku, że argument ten jest zły. Pan Korwin-Mikke zakłada, że sprawiedliwość i sprawiedliwość społeczna są czym innym, natomiast wg. mnie sprawiedliwość społeczna jest jedną z możliwych definicji sprawiedliwości, która jest inna dla każdego, a przekonywanie kogoś w ten sposób, że sprawiedliwość społeczna jest niesprawiedliwością, jest jak mówienie: Ktoś tam jest głupi, bo tak myślę.
Dla mnie oczywiście jedyną słuszną definicją jest każdemu to samo. Należy jednak znaleźć sposób, aby przekonać ludzi, że tak rzeczywiście jest. Otóż zasada każdemu wedle jego potrzeb promuje lenistwo, nieróbstwo i głupotę – największą plagę społeczeństwa. W normalnym państwie, gdy ktoś ma potrzebę kupić chleb, to idzie do pracy. Zaś w państwie opiekuńczym siedzi na tyłku i w oczekiwaniu na zasiłek nie robi nic.
Od razu uprzedzam fakty, czyli pytanie: jakiej pracy, skoro jej nie ma? Problemem ludzi jest to, że nie umieją myśleć szerzej. Nie dostrzegają wszystkich skutków. Oczywiście, że jej nie ma. Bo żyjemy w państwie opiekuńczym, gdzie biurokracja i socjalizm ograniczają możliwości tworzenia nowych miejsc pracy! A gdyby tylko drastycznie zmniejszyć podatki i uprościć przepisy, to inwestorzy zaraz by wpakowali mnóstwo pieniędzy w Polskę i tworzyły by się nowe miejsca pracy.
i’m back maj 17, 2008
Posted by Dawid Garus in ludzie, pieniądze.Tags: budżet, ludzie, obowiązek, podatki, rodzina, wychowanie
1 comment so far
Tak, wróciłem po dość długiej nieobecności. Brakowało mi trochę motywacji, ale już znowu piszę. Nawet przez ten czas bloga JKM nie czytałem… Wiele się działo w między czasie w moim życiu. M.in.:
- Przez długi weekend we Włoszech baaardzo się opaliłem,
- Obciąłem włosy (zastanawiam się, jak mi lepiej),
- Mam młodszego brata w drodze,
- Znalazłem najwspanialszą dziewczynę na świecie.
Ale na pewno wszyscy mają gdzieś to, co się ze mną dzieje. Lepiej podyskutować o czymś poważnym. Miałem pełno pomysłów, ale nigdzie ich nie notowałem, więc je zapomniałem. Jakie to do mnie podobne…
Widziałem ostatnio w TV pewien program. Amerykański. O tym jak jakaś (prawdopodobnie demokratyczna) rodzina wychowuje swoje dzieci (na oko, najstarsze dopiero wkracza w okres dojrzewania) na porządnych obywateli. Dzieci od swoich kieszonkowych musiały wrzucać część otrzymanych zielonych do słoika z dużym napisem TAXES (ang. podatki). Nie tylko się nie buntowały, ale jeszcze się z tego cieszyły. I wypowiadały się potem, jakie to podatki są dobre, bo za kasę ze słoika otrzymują np. jakieś prezenty. Które tak na prawdę same sobie kupują. Źle się je uczy, że kasa z podatków jest dla obywatelów, choć z definicji wynika, iż państwo nie ma obowiązku pomagania nikomu, kto płaci podatki. Jak by rodzice brali z tego słoika farsę dla siebie, jako pensja dla rządzących, na paliwo do rządowych (rodzinnych) samochodów, część rozdali przypadkowym ludziom, za część kupi same losy na loterii, które miały by być obowiązkowymi ubezpieczeniami społecznymi itp. a dzieci dostały by zamiast fajnych prezentów – cukierka, to wtedy by się nauczyły, jak to niesprawiedliwy system. W ogóle gdzie tu nauka rozsądnego gospodarowania pieniędzmi, kiedy mają ich mało i wierzą, że państwo o wszystko za nich zadba?
jak mnie znaleźć? marzec 12, 2008
Posted by Dawid Garus in inne.2 comments
Pod jakimi frazami w google’ach można znaleźć mój blog i na którym miejscu¹:
skala alkoholizmu – 9 pozycja,
jestem chory psychicznie – 7 pozycja,
czy jestem chory psychicznie – 7 pozycja,
ciuchy z londynu – 6 pozycja, // podziękowanie dla indusi za swój komentarz ;)
człowiek przejechany przez czołg – 3 pozycja,
opiekowanie sie domem – 1 pozycja.
A moją ulubionym wyrażeniem, za pomocą którego ktoś tu trafił jest:
straszne gry kture sie gra – 1 pozycja. Dobrze, że ta osoba nie postanowiła zaszczycić mnie komentarzem. ;)
¹ – Pozycję mogą z czasem się zmieniać.
polityka zagraniczna w demokracji marzec 11, 2008
Posted by Dawid Garus in demokracja, polityka, rozmyślania.Tags: demokracja, opozycja, polityka, rząd, sejm, wybory
1 comment so far
// Notkę napisałem jakiś czas temu (tuż po wyborach) i leżała sobie w brudnopisie, więc może być trochę nieaktualna, ale warto zwrócić uwagę jak przewidziałem konflikt prezydent-premier.
Ostatnio zaczęłem się zastanawiać, co to teraz będzie z naszą polityką zagraniczną? Mieliśmy rządy PiSu, które sprawiały wiele problemów zarówno naszym zachodnim, jak i wschodnim sąsiadom. Zaś po zwycięstwie PO w wyborach, ci sądziedzi wraz ze Wspólnotą Europejską się bardzo ucieszyli. A jest jeszcze prezydent, któremu nie koniecznie muszą się podobać poczynania nowego rządu… Krótko mówiąc – skrajnie różna polityka zagraniczna. Nie jest tutaj ważne, kto ma rację, ale brak konsekwencji w prowadzeniu rozmów. Jedni zaprzepaszczą starania drugich, a przecież potrzebna jest stabilizacja. Szykuje nam się sporo nieporozumień, a wszystko dzięki śmiesznej demokracji.
Co proponuje? Jestem rojalistą, więc najbardziej odpowiadał by mi król. W polsce powinna się wykształtować silna i stabilna władza jednostki, która będzie dbała o SWOJE interesy. A najlepszy sposób, w jaki król może dbać o swoje interesy, to tworzenie silnego państwa, które będzie utrzymywało jego i jego potomków, którzy po nim przejma zwierzchnictwo nad narodem. I niech broń Boże nie stara się dbać o interesu ludu. Wystarczy troska o kraj, który daje mu chleb – w dobrze rozwijającym się państwie, ludowi żyje się dobrze, a jak zostawi go w spokoju, to sam o siebie zadba, jeśli tylko nie będzie się z niego zdzierało tak wielkich podatków.
Niestety, ale absolutna władza króla w wolnej europie bez zamachu stanu raczej nie przejdzie. Proponuję zatem dążyć do jak największej separacji ligislatywy i egzekutywy, np. a wzór systemu prezydenckiego, jaki jest w Stanach Zjednoczonych. Tam prezydent, o bardzo szerokiej władzy, nie posiadający jednak inicjatywy utawodawczej, jest jednocześnie szefem rządu.